W wakacje przed moimi 11 urodzinami mój Tata został zamordowany. W dniu moich urodzin mama dała mi list z Hogwartu. Opowiedziała mi o Magii i Czarodziejstwie. Dowiedziałam się o tym kto zabił tatę. Byli to Mugole, którzy widzieli jak moja mama "machała patykiem i on się zapalił". Pierwszego Września pojawiłam się z moją Mamą-Czarownicą na King Ross 9 i 3/4. Pożegnałam mamę i poszłam znaleźć wolny przedział w pociągu. Znalazłam po 5 minutach. Usiadłam przy oknie a po chwili do przedziału weszła dziewczyna z rudymi włosami.
-Też pierwszy raz w Hogwarcie? - Spytała z wielkim uśmiechem.
-Tak. - Odpowiedziałam.
-Mogę?
-Jasne. Jestem Megan Jones, ale mów na mnie Meg.
-A ja nazywam się Lilly Evans. Przyjechałaś z przyjaciółmi?
-Nie mam przyjaciół. - Odparłam smutno. W tej chwili do przedziału wbiegło dwóch chłopców. Za nimi wszedł jeszcze jeden chłopak. Usiedli naprzeciwko nas nawet nie pytając się czy jest wolne. Chłopak, który wszedł za nimi spytał czy jest wolne. Lilly odparła "Jasne".
-Ekhmm... - Zwróciłam ich uwagę - Eee.. A wy musicie tu siedzieć?
-Tja. * - Powiedział Okularnik. Miał czarne włosy i był szczupły. Spojrzał na Lilly i uśmiechnął się. - Jestem James Potter. A ty?
-Lilly Evans. - Odparła Ruda.
-Ja jestem Remus Lupin. - NAJMILSZY chłopak uśmiechnął się do nas. Wyglądał na zmęczonego, ale Szczęśliwego.
-Peter Pettigrew. - Chłopak zaopatrzony w Pottera i tego drugiego dzieciak pokiwał nam ręką i lekko się uśmiechnął.
-Ja jestem Syriusz Black. - Chłopak był łudząco podobny do mnie.
-Megan.Meg. Jones. - Zaśmiałam się głośno. Ruda zaczęła ze mną rozmawiać o Hogwarcie, a ONI zajęli się swoimi sprawami. Po paru minutach dostałam we włosy gumą malinowo-truskawkową.
-Potteeeer! - Ryknęłam na pół pociągu.
-Skąd wiesz że to byłem ja?
-Sam się przyznałeś.
Droga minęła nam na rozmowie. W pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać o tym w jakim domu będziemy. Założyłam się z Blackiem o wyjście do Hogsmage w 5 klasie jeśli będę w Griffindorze on zapłaci za Kremowe Piwo, a jeśli nie będę ja zapłacę.
Nie pamiętam co później robiłam od wyjścia z pociągu aż do momentu gdy usiadłam na stołku z Tiarą na głowie.
-Hmm.. Przyjacielska jesteś. Do Huffelpufu byś pasowała. Masz tęgi umysł. Ravenclaw przyjął by Cię z otwartymi ramionami. Jesteś też ambitna, trochę wredna. Idealnie Slytherin. Ale nie... Najbardziej byś pasowała do GRIFFINDOR!!!
Uśmiechnęłam się w stronę Blacka i usiadłam obok Lilly.
wtorek, 23 grudnia 2014
Prolog.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny Prolog :D Zabieram się za następne rozdziały :D Zapraszam do mnie:
OdpowiedzUsuńhttp://draco-i-luna-love-never-fails.blogspot.com/
http://can-you-help-me-get-back.blogspot.com/
http://severus-and-lily-love-is-not-easy.blogspot.com/
Dziękuję i wszystkie przecztam :D
UsuńBardzo mi miło :3
Usuń