-To.. - moje wyznanie przerwali Huncwoci wbiegając do przedziału.
-Co.. - zaczął Potter.
-Ci.. - powiedział Glizdogon.
-Się.. - odpowiedział Remus.
-Stało?-wytrzeszczył oczy Black.
-Pff... Mniejsza o to. Potrzebuję eliksiru na Zadrapania Czarodziejskich Zwierząt Doktora Minszin. I to na teraz. - warknęłam mimowolnie krzywiąc się z bólu. Lupin ze zdziwieniem wypisanym na twarzy podał mi flakonik z szkarłatnym płynem. Wypiłam łyczek kleistej substancji, a wszystkie rany zaczęły się regenerować.
-Kiedy się zdążyłaś przebrać? - spytał Peter wlepiając we mnie swe paciorkowate oczy. Wybuchłam śmiechem.
-Sama nie wiem. - podałam Luniowi buteleczkę. - Dziękuję.
Wyszłam pewnym krokiem w kierunku naszego przedziału, wcześniej ubierając szatę.
Kiedy każdy usiadł na swoim miejscu zapadła cisza. Wtem do przedziału wpadły Mary i Alicja, a do chłopców dołączył Frank.
Rozpoczęły się głośne rozmowy, które trwały do samego wyjścia z pociągu.
-Hej. Hej. Hej. - Alicja rozłożyła ręce w geście rezygnacji. - Wygrałeś. - syknęła, przy okazji nadeptując Jamesowi na nogę.
-Ale o co chodzi? - wypytywaliśmy się uparcie, ale Potter tylko złapał mnie w swoje ramiona i zaczął gwizdać. Alicja złapała Mary, a Black Rudą i w takim składzie wbiegliśmy do Wielkiej Sali.
Rozpoczęła się ceremonia przydziału, dyrektor coś opowiedział i skończyło się. Gryfoni pobiegli do swoich dormitorii. Ja wkroczyłam do pokoju z drewnianą tabliczką :"Rok 5. Lillyanne Evans. Megan Jones. Mary Macdonald. Alicja Stewart"
Przyjaźnimy się od pierwszego dnia w Hogwarcie. Jednak ja i Lills jesteśmy najbardziej zżyte. Bliźniaczki Gryff. Tak nas nazywają. Po rozpakowaniu się, każda z nas przygotowała sobie ubranie na jutro i po przegadaniu dwudziestu minut zasnęłyśmy z myślą "Muszą nas popamiętać"
__________________________
* * Krótki po długiej
przerwie,
ale mam nadzieje że się
Spodoba. Pozdrawiam * *
środa, 25 lutego 2015
Rozdział 3
sobota, 31 stycznia 2015
Rozdział 2
Lumos /*
Witam, witam.
Zero komentarzy=Zero motywacji=Zero rozdziałów.
Jednakże uwielbiam tę historię i postanowiłam, że piszę dalej .
Pewnie nikt tego nie przeczyta, ale mus to mus. Nie mam pojęcia kiedy, jak długie i jak często będą rozdziały.
Czytasz=Komentujesz.
Miłego czytania
Nox. /*
-Tylko nie "mała" - warknełam ze śmiechem.
-Dobra...... Mała. - roześmiał się- Zastanawiam się czy nie warto zaprosić Emmy na Pierwszy Bal. *..
-A ja Ci do tego potrzebna? - spytałam kryjąc smutek. "Co się ze mną dzieje???!!! Przecież to black!"
Ale jakiś głos w mojej głowie wymruczał "On jest miły, przystojny, dogadujemy się ze sobą...... Ale NIE! Wcale nie jest miły.. Przystojny - może być.... A z dogadywaniem się... - oboje jesteśmy wredni, zabawni... Jak bliźniaki. Tylko oczy mamy inne...
On ma ciemne... Wręcz czarne i... STOOOP! "
-Spytasz się jej czy kogoś ma...
-Ma. - Ziewnęłam. - Jakiś Krukon.. Zawsze lubiła mądrych.. - spojrzałam na niego i zaśmiałam się.
-Że niby ja nie jestem mądry??
-Nie jesteś.
-Zapłacisz mi za to!
-A co z Emm?
-Nic. Kogoś ma więc nic mi do tego, zaproszę kogoś innego..
- Spoko.
Siedzieliśmy w ciszy, aż do przedziału wszedł Potter i wyciągnął Łapę.
-Chłopacy.... - Mruknęłam i wyciągnęłam książkę "Jak grać w Czarodziejskie Gry" I pogrążyłam się w lekturze.
-Ann !!- usłyszałam stłumiony krzyk Dorcas.
-Dori gdzie jesteś?- wybiegłam z przedziału i wpadłam na Meadowes.
-Co tam u Ciebie ??- ryknęła na pół pociągu.
-Ehhh... Sama wiesz..- wciągnęłam ją do przedziału. Przegadałyśmy dwadzieścia minut. Huncwoci wraz z Lills przyszli a my z Dori dalej rozmawiałyśmy. Kątem oka sprawdziłam sytuację. Peter jadł kanapki, Remus pisał list, James gapił się na Lilly, zaś ona czytała jakąś książkę i wkurzona zerkała na mnie. A Black... był wpatrzony w Dorcas, jednak zaraz spojrzał mi w oczy. Dostałam dreszczy z niewiadomych powodów.
Dori pożegnała się i wróciła do Chada Adamsa. Jej nowego chłopaka. Meadowes zmienia chłopców jak rękawiczki.
-Lilly... Możemy pogadać?-chciała mi odmówić, ale spojrzała na mnie i zobaczyła mnie. Zmęczoną, smutną-co jest nowością- mnie.
-J.. jasne że tak..-Evansówna pociągneła mnie do jednego z pustych przedziałów.-Co się stało ?
-Jeden: Evelynn kazała mi zostać w Hogwarcie na święta i pod żadnym pozorem nie mogę wrócić. Nie wiem co mam myśleć..... Czuję się taka bezsilna..-udisdłam na siedzeniu, podkuliłam nogi pod szyję, schowałam głowę i rozpłakałam się.
-Meg nie płacz.. Proszę Cię. Jak ty płaczesz to ja powinnam tu zaraz zrobić potop.-zaśmiałam się przez łzy.- Myślę, że może twoja mama tak powiedziała bo ma kłopoty.
-Na Merlina ! Tylko nie to! No przecież ! Przez całe lato byłam za granicą u babci. Mama nie pozwoliła mi być w domu ani sekundy. Najpierw pojechałyśmy na dwa dni do cioci-mugolki, a później popłynełyśmy statkiem do Hiszpanii. Ani minuty w domu!
-Czyli..
-Czyli mama możliwe, że ma problemy z pracą i sprzedała dom, albo ma kogoś i mi na razie nie chce mówić, lub jest w niebezpieczeństwie.
-Mam nadzieję, że znalazła sobie kogoś. To najlepsza informacja.
-Też mam taką nadzieję. A sprawa numer dwa: To.- Zsunełam szatę i ściągnęłam bluzę. Pod spodem miałam czarną bokserkę. Lilly zobaczyła liczne siniaki, zadrapania, rany otwarte. Aż zasłoniła usta dłonią.
-Co ? Kto? Gdzie? Dlaczego? Jak?!-piszczała wystraszona.
-To....
*Pierwszy Bal wymyślone przez mła w Hogwarcie jest 9 Takich bali, a jeden to Bal bożonarodzeniowy. Odbywają się co miesiąc i za każdym razem jest inna tematyka. Ale więcej o Balu w rozdziale 4. ;]
czwartek, 1 stycznia 2015
Rozdział 1
×××××Piąty Rok w Hogwarcie ×××××
Po raz kolejny wbiegam z Evelynn w ścianę dworca. Mama żegna się ze mną, a potem idzie na poszukiwania znajomych Czarodzieji.
-Kocham Cię bardzo. Pamiętaj o tym! Dobrze się zachowuj i nie przyjeżdżaj na Święta. Pod żadnym pozorem, nie przyjeżdżaj do domu na Święta. - Jej głos odbija się po mojej głowie jak piłka. Wkładam słuchawki do uszu i puszczam Chandelier - Sia*. Idę poszukać przedziału i po chwili znajduję pusty. Zostawiam kufer i idę po Rudą. Wychodzę z pociągu i staję przy jakichś pierwszo klasistach. Nucę pod nosem i myślę. Zauważam Sama Ahrnena. Uśmiecha się szyderczo, a ja staję na palcach i pokazuję mu środkowy palec. Czuję jak ktoś mnie łapię w pasie i tuli.
-Też się stęskniłam, ale Lillyyyy... Dusisz!- Ryknęłam, a ta odrazu mnie puściła. - Mam dla nas przedział!
-Super! Ciekawe... - dziewczyna urwała idąc w stronę Matta Collinsa. Podoba jej się od jakiegoś czasu, a on właśnie ją zawołał. Pokiwałam z pobłażaniem głową i zobaczyłam Huncwotów. Stali tyłem do mnie i korzystając z okazji pobiegłam i wskoczyłam Blacku na barana.
-Witajcie znajome dusze. Zapraszam na piąty rok! - Powiedziałam dalej siedząc na baranach Łapy. - Znalazłam dla nas wolny przedział!
-Cześć... Jones? - Potter spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Taak. Udowodnić? Yhm.. Kiss me hart before you goooooo!**- Zaczęliśmy się śmiać.
-Wyładniałaś. - Zaśmiał się Lupin.
-Yhm. - poparł Peter.
-A ja cię nie widzę, ale zaraz zobaczę. - Black zrzucił mnie ze swoich pleców i zwinnie złapał. Postawił na ziemi, a ja prychnęłam. - Podpisuje się pod komentarzem Jamesa i Remusa.
-Dziękuję, dziękuje bardzo. - Uśmiechnęłam się. Podeszłam do Rogacza i teatralnym szeptem powiedziałam - Ruda chyba się umowiła z kimś.
-Co?! - Spytał.
-Nie mam pewności, ale to tak wygląda.
Wtedy podeszła do nas szczęśliwa Lilly.
-Mam randkę. - westchnęła i poszła do pociągu. My zrobiliśmy tak samo.
-Megan Jones !Jak dawno się nie widzieliśmy.-Powiedział Jim.
-Costa ! Jimmy Costa ! A co ? Stęskniłeś się. - Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
-No, a jak ? -Zaśmiał się.- Zapraszam do nas.
-Niestety, ale mam już przedział.
-A dasz się zaprosić ns błonia w sobotę o 18 ?
-Zastanowię się.-Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam do Lills. Byliśmy już w przedziale, gdy Lilly przeprosiła nas i razem z Remusem poszli do innych Prefectów. Nas na chwilę zamurowało, a potem wybuchliśmy śmiechem. Potter i Black o czymś gadali, Glizdogon poszedł gdzieś, a ja nie mając pomysłu na nic innego włożyłam słu chawki i włączyłam muzykę. Przez chwilę szukałam mojej ulubionej piosenki J.Arthur'a - Impossible.
W pewnej chwili zauważyłam, że jestem sama z Łapą. Wyłączyłam piosenkę i nie mając żadnego pomysłu wypaliłam :"A gdzie Potter ? "
-Wyszedł w jakiejś ważnej sprawie.-Mrugnął do mnie.
-Hahah. On?!
-Jasne! Ja też mam do Ciebie sprawę mała....
- - - - - - - - - - -
PIERWSZY gotowy <3. Krótki , ale jest
EDIT:
*Piosenki z teraźniejszości będą przenoszone do opowiadania.
**Kawałek piosenki Lany del Rey pt.: "Summertime sadness" W kolejnych rozdziałach dowiecie się dlaczego Meg zaśpiewała tą piosenkę