sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 2

Lumos /*
Witam,  witam.
Zero komentarzy=Zero motywacji=Zero rozdziałów.
Jednakże uwielbiam tę historię i postanowiłam, że piszę dalej .
Pewnie nikt tego nie przeczyta,  ale mus to mus.  Nie mam pojęcia kiedy,  jak długie i jak często będą rozdziały. 
Czytasz=Komentujesz.
Miłego czytania
Nox. /*

-Tylko nie "mała" - warknełam ze śmiechem.
-Dobra......  Mała. - roześmiał się- Zastanawiam się czy nie warto zaprosić Emmy na Pierwszy Bal. *..
-A ja Ci do tego potrzebna? - spytałam kryjąc smutek. "Co się ze mną dzieje???!!!  Przecież to black!"
Ale jakiś głos w mojej głowie wymruczał "On jest miły,  przystojny,  dogadujemy się ze sobą...... Ale NIE! Wcale nie jest miły..  Przystojny -  może być....  A z dogadywaniem się...  -  oboje jesteśmy wredni,  zabawni...  Jak bliźniaki.  Tylko oczy mamy inne...
On ma ciemne...  Wręcz czarne i...  STOOOP! "
-Spytasz się jej czy kogoś ma...
-Ma. - Ziewnęłam. - Jakiś Krukon.. Zawsze lubiła mądrych.. - spojrzałam na niego i zaśmiałam się.
-Że niby ja nie jestem mądry??
-Nie jesteś.
-Zapłacisz mi za to!
-A co z Emm?
-Nic.  Kogoś ma więc nic mi do tego, zaproszę kogoś innego..
- Spoko.
Siedzieliśmy w ciszy,  aż do przedziału wszedł Potter i wyciągnął Łapę.
-Chłopacy.... - Mruknęłam i wyciągnęłam książkę "Jak grać w Czarodziejskie Gry"  I pogrążyłam się w lekturze.
-Ann !!- usłyszałam stłumiony krzyk Dorcas.
-Dori gdzie jesteś?- wybiegłam z przedziału i wpadłam na Meadowes.
-Co tam u Ciebie ??- ryknęła na pół pociągu.
-Ehhh... Sama wiesz..- wciągnęłam ją do przedziału. Przegadałyśmy dwadzieścia minut. Huncwoci wraz z Lills przyszli a my z Dori dalej rozmawiałyśmy. Kątem oka sprawdziłam sytuację. Peter jadł kanapki, Remus pisał list, James gapił się na Lilly, zaś ona czytała jakąś książkę i wkurzona zerkała na mnie. A Black... był wpatrzony w Dorcas, jednak zaraz spojrzał mi w oczy. Dostałam dreszczy z niewiadomych powodów.
Dori pożegnała się i wróciła do Chada Adamsa. Jej nowego chłopaka. Meadowes zmienia chłopców jak rękawiczki.
-Lilly... Możemy pogadać?-chciała mi odmówić, ale spojrzała na mnie i zobaczyła mnie. Zmęczoną,  smutną-co jest nowością- mnie.
-J.. jasne że tak..-Evansówna pociągneła mnie do jednego z pustych przedziałów.-Co się stało ?
-Jeden: Evelynn kazała mi zostać w Hogwarcie na święta i pod żadnym pozorem nie mogę wrócić. Nie wiem co mam myśleć..... Czuję się taka bezsilna..-udisdłam na siedzeniu, podkuliłam nogi pod szyję, schowałam głowę i rozpłakałam się.
-Meg nie płacz.. Proszę Cię. Jak ty płaczesz to ja powinnam tu zaraz zrobić potop.-zaśmiałam się przez łzy.- Myślę, że może twoja mama tak powiedziała bo ma kłopoty.
-Na Merlina ! Tylko nie to! No przecież ! Przez całe lato byłam za granicą u babci. Mama nie pozwoliła mi być w domu ani sekundy. Najpierw pojechałyśmy na dwa dni do cioci-mugolki, a później popłynełyśmy statkiem do Hiszpanii. Ani minuty w domu!
-Czyli..
-Czyli mama możliwe, że ma problemy z pracą i sprzedała dom, albo ma kogoś i mi na razie nie chce mówić, lub jest w niebezpieczeństwie.
-Mam nadzieję, że znalazła sobie kogoś. To najlepsza informacja.
-Też mam taką nadzieję. A sprawa numer dwa: To.- Zsunełam szatę i ściągnęłam bluzę. Pod spodem miałam czarną bokserkę. Lilly zobaczyła liczne siniaki, zadrapania, rany otwarte. Aż zasłoniła usta dłonią.
-Co ? Kto? Gdzie? Dlaczego? Jak?!-piszczała wystraszona.
-To....

*Pierwszy Bal wymyślone przez mła w Hogwarcie jest 9 Takich bali,  a jeden to Bal bożonarodzeniowy.  Odbywają się co miesiąc i za każdym razem jest inna tematyka.  Ale więcej o Balu w rozdziale 4. ;]

1 komentarz:

  1. Świetny Prolog :D Czekam na następne rozdziały :D Zapraszam do mnie:
    http://draco-i-luna-love-never-fails.blogspot.com/
    http://can-you-help-me-get-back.blogspot.com/
    http://severus-and-lily-love-is-not-easy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli czytasz - skomentuj. A na mojej twarzy zagości uśmiech. :)